Zaburzenia erekcji – czekać czy reagować?

Zaburzenia erkcji to wstyd i hańba, i wielki stres dla każdego faceta. Większość nic z tym nie robi. Jedni są przekonani, że zaburzenia erekcji same miną, nie szukają pomocy, drudzy wychodzą z założenia, że im to już nic nie pomoże.

Zaburzenia erekcji to brak erekcji lub niemożliwość podtrzymania erekcji tak długo, aby móc odbyć satysfakcjonujący stosunek seksualny. Mówić o zaburzeniach erekcji można, gdy stan taki trwa trzy miesiące lub dłużej. Zaburzenia erekcji mogą mieć przebieg łagodny, umiarkowany lub poważny. 


Zaburzenia erekcji to stara zmora mężczyzn. Niestety, po staremu wygląda też jej leczenie. A raczej lekceważenie tego leczenia – większość mężczyzn nic z tym nie robi. Bo po co? Jedni są przekonani, że zaburzenia erekcji same miną (no, kiedyś, w przyszłości) i nie szukają profesjonalnej pomocy, drudzy wychodzą z założenia, że im to już nic nie pomoże i wpadają w depresję. Niektóre statystyki pokazują, że tylko 49% mężczyzn uważa, że zaburzenia erekcji można wyleczyć. Co w takim razie myśli pozostałe 51%?


Zaburzenia erekcji – internet prawdę ci powie?


Po wpisaniu w wyszukiwarkę znienawidzonej frazy „zaburzenia erekcji” (bo chyba nikt nie chce pisać – impotencja), wyskakują linki do mnóstwa stron i for internetowych. Przeczytać można na nich, że „mój, ma 28lat i ten problem, pali trawkę dość często. Najpierw napalony a później klapa” i inne podobne opisy, najczęściej pisane przez partnerki. Odpowiedzi, jakie się tam pojawiają też bywają bardzo konkretne, bardzo często są to nazwy leków. Czasem ktoś wskazuje suplementy diety. I tak być może ludzie się „leczą”, błądzą po omacku, nieznajomych z internetu traktują jak autorytety medyczne. Sięgają po afrodyzjaki. A nie pomyślą o najprostszej metodzie – poradzie lekarskiej.


Po co do lekarza?


Choćby po to, żeby powiedział „to tyko stres, nic poważnego Panu nie dolega”. Dla faceta, który już postawił na sobie krzyżyk, taka informacja jest przecież na wagę złota! Sama świadomość zdrowia może przynieść cudowne skutki zgnębionemu mężczyźnie. Poza tym – kiedy psuje się samochód nie kombinujemy z dokupowaniem części na chybił trafił, tylko od razu dzwonimy do mechanika. To lekarz seksuolog jest ekspertem. Zaburzenia erekcji to jego działka. Oczywiście, że można kombinować z innymi sposobami, ale tracimy w ten sposób cenny czas. Poza tym, zaburzenia erekcji to nie jest znowu taka niewinna przypadłość. Czasem może być to oznaka poważnej choroby.


On po prostu jest zmęczony


Do niedawna uważano, że większość przypadków męskiej niemocy występuje na tle psychicznym. Teraz wiadomo, że około 80% przypadków zaburzeń erekcji jest spowodowanych przyczynami organicznymi. Mogą być to: choroby serca, nerek,cukrzyca, stwardnienie rozsiane, uszkodzenia penisa, nadciśnienie, przebyte operacje gruczołu krokowego. Na zaburzenia erekcji duży wpływ ma palenie papierosów, narkotyki, alkohol, przyjmowanie niektórych leków. Nie jest to więc tak, że ten, kto nie może jest życiowa łamaga. To może być ktoś poważnie chory. Jednym z psychogennych powodów zaburzeń erekcji jest też depresja. Mówienie więc, że „po prostu jestem zmęczony” (jeśli sytuacja powtarza się ponad 3 miesiące), to zamiatanie problemów pod dywan.


Zaburzenia erekcji - niektóre „niewinne” przyczyny


Jeśli wyeliminujemy poważne choroby jako przyczynę zaburzeń, to zostają takie codzienne i „niewinne” sprawy, które wpływają na potencję, jak: palenie papierosów (u osób, które rzuciły palenie potencja seksualna znacznie wzrosła już w miesiąc), brak aktywności fizycznej (zero sportu), siedzący tryb życia (wciąż biurko i komputer), przepracowanie. Coraz więcej mężczyzn ma problem z erekcją. W Polsce problem dotyczy aż 11% młodych mężczyzn. Zaburzenia erekcji to nie jest choroba tylko i wyłącznie staruszków. I starzy mężczyźni mogą być aktywni seksualnie. Brak wzwodu to stan patologiczny spowodowany nie wiekiem, tylko innymi przyczynami.


Co jeśli nie zdrowienie?


Zdrowieć, czyli wracać do pełni sprawności seksualnej może tylko ktoś, kto powiedział sobie, że faktycznie ma problem. To pierwszy krok. Jeśli mamy do czynienia ze stanem łagodnym, leczyć można się „domowymi sposobami”. Tylko kto, jeśli nie lekarz, oceni, czy stan pacjenta jest łagodny czy poważny? Drugim więc krokiem powinno być zasięgnięcie porady lekarskiej. Lekarze: urolog, seksuolog, a nawet internista – mogą dopomóc.


Każda próba leczenia się na własną rękę – na przykład przyjmowanie leków kupionych w internecie, może powodować, że choroba będzie się nadal rozwijała. Mężczyzna, który jest niezdolny do współżycia, może stracić wiarę w siebie, ma złe samopoczucie, może nawet wpaść w depresję (przypominam, że depresja to poważna choroba, która może doprowadzić nawet do samobójstwa). Tak więc każda ucieczka od problemu, jest tylko jego powiększaniem. Lekceważenie niemocy seksualnej może doprowadzić do konfliktu między partnerami, a w efekcie nawet rozstania.